DA "Na Czarnej"

Opis rajdu


Nazwa rajdu:Przez sześć dolin i kilka wzgórz
Rajd nr:8
Data:1996-12-14
Trasa:Wrzeszcz - Sopot
[km]18


ARCHIWALNA RELACJA:

Przez sze?? dolin i kilka wzgórz

Na sobot? 14 grudnia 1996 r. zaplanowany by? spacer po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Trasa mia?a wie?? przez sze?? dolin w Lesie Oliwskim. Zbiórka wyznaczona zosta?a na godzin? 10:00. W sumie zebra?o si? nas dziesi?cioro ?mia?ków gotowych rzuci? wyzwanie trudom osiemnastokilometrowej w?drówki.

Wyruszyli?my. Pogoda na szcz??cie nam sprzyja?a. Dzie? zapowiada? si? pi?knie. Nie by?o wcale wiatru, a zimna prawie si? nie czu?o. Gdy wychodzili?my, s?o?ce muska?o nas delikatnie ch?odnymi promieniami, jakby ?ycz?c szcz??liwej drogi.

Na pocz?tku trasy (koniec ul. Abrahama na Polankach) stan?li?my oko?o godziny 11:00. Przekroczyli?my granic? TPK i ra?nym krokiem weszli?my do doliny Samborowo.

Po chwili otoczy? nas las. Wchodzili?my coraz g??biej i g??biej. Ze wszystkich stron emanowa?a niezwyk?a cisza i spokój. Pi?kne drzewa pi??y si? majestatycznie ku niebu dumne ze swojej pot?gi i zakl?tej w nich si?y. Czyste, ?wie?e powietrze przenika?o wszystko doko?a i dodawa?o nam si? do dalszej w?drówki.

Trasa by?a bardzo urozmaicona. Troch? p?askiego terenu, potem stromo pod gór? i za chwil? gwa?townie w dó?. I tak "non-stop". Na monotoni? nikt nie móg? narzeka?. Zdarza?o si?, ?e mieli?my nawet spore k?opoty z wej?ciem na bardziej strome wzniesienia. Powodem tego by?y mokre i niezwykle ?liskie li?cie pokrywaj?ce ziemi?, w "partiach szczytowych" przykryte dodatkowo cienk? warstw? ?niegu. Jednak pomagaj?c sobie nawzajem, czasami tworz?c nawet "?ywe wyci?gi", uda?o nam si ? pokona? wszelkie trudno?ci. Tak?e przy schodzeniu musieli?my zachowa? zwi?kszon? ostro?no??, gdy? przy odrobinie nieuwagi na dole mo?na si? by?o znale?? znacznie szybciej, ni? by si? tego chcia?o.

Na brak innych atrakcji równie? nie mogli?my narzeka?. Strasznie rozbawi? nas widok kilku wysportowanych m?odzie?ców w paramilitarnych ubraniach. Min?li nas maszeruj?c dzielnie w komicznych, niezbyt wygodnych i odpowiednich chyba - w tej sytuacji i miejscu - maskach przeciwgazowych. Troch? rozrywki dostarczy? nam równie? porzucony przy le?nej drodze wrak samochodu. Sta? si? on dla niektórych okazj? do wykonania kilku oryginalnych ?wicze? fizycznych i pozbycia si? nagromadzonego w ostatnim czasie stresu. Zdarzy?o si? nam raz nawet, ?e stracili?my z oczu szlak i nie wiedzieli?my, któr?dy mamy dalej i??. Jednak dzi?ki opiece Anio?ów Stró?ów i do?wiadczeniu przewodników szybko uda?o si? odnale?? w?a?ciwy kierunek.

Czas p?yn?? mi?o i przyjemnie. Okresy spokojniejszego oddechu, mi?dzy jednym ostrym podej?ciem a drugim, umilali?my sobie, konwersuj?c na bardzo interesuj?ce tematy. Przewodnicy przez ca?? drog? ?wiczyli nasz? pami??, ka??c co chwila recytowa? po kolei nazwy wszystkich przebytych dolin.

Do ko?ca naszej w?drówki - Sopotu - dotarli?my przed czwart?, kiedy powoli zaczyna?o si? ju? ?ciemnia? i robi? coraz ch?odniej. Schodzili?my z naszych ma?ych "gór" troch? zm?czeni, ale jednocze?nie szcz??liwi i o co? tam w ?rodku bogatsi.

?ukasz Dorau



Copyright © 2007 DA "Na Czarnej"
23326