Opis rajdu
| Nazwa rajdu: | Lodową Plażą |
| Rajd nr: | 139 |
| Data: | 2011-01-08 |
| Trasa: | Sobieszewo - Górki Wschodnie - jez. Ptasi Raj - rez. Mewia Łacha - Świbno |
| [km] | 22 |
ARCHIWALNA RELACJA:
Rajd 139 - Lodową Plażą

Ktoś musiał maczać w tym palce. Jestem o tym święcie przekonana. Poczwara to jaka czy zimostwór może? Któż to odgadnąć zdoła. Ale nie da się ukryć: coś na rzeczy było. Inaczej moją relację z rajdu 139 mogłabym ze spokojnym sumieniem rozpocząć tak dobrze nam znanymi, wyświechtanymi słowami: "Wcześnie rano zebraliśmy się, aby wyruszyć w drogę..." Tak jak zazwyczaj. Ale tym razem nie było tak, jak zazwyczaj. Z jakiegoś powodu do ostatniej chwili nie było wiadomo nie tylko skąd, ale również i dokąd wyruszamy. Czy aby na pewno z tego przystanku? Tym autobusem? Czy aby na pewno do Górek Wschodnich? Panie Organizatorze jedyny, poratuj!
Jakimś cudem żeśmy się zdołali zebrać. I hyżo na Wyspę Sobieszewską! Ptactwa tam różnorakiego zobaczyć można co niemiara, a i powietrza morskiego zdrowo się nałykać. Idąc z Sobieszewa do Górek Wschodnich, minęliśmy Stację Ornitologiczną PAN - placówkę naukową zajmującą się badaniami biologii ptaków i ich obrączkowaniem. Może i nam uda się przydybać jakiegoś "marudera": zimującego w Polsce perkoza, kormorana, czaplę czy trzcinniczka? Ooo... A cóż to takiego? Przedziwna to droga, Kamienną Groblą zwana. Z kamienia na kamień przeskakiwać trzeba... i baczyć tylko, aby się nijak nie poślizgnąć na zlodowaciałej miejscami powierzchni, ni na lewo, ni na prawo - wszak z jednej strony na nieostrożnego czekają lodowate wody Wisły Śmiałej, a z drugiej mroźne odmęty Jeziora Ptasi Raj. Ale tak to już świat skonstruowany, że wszelkie trudy wynagrodzone zostają - tak więc i na nas po przebyciu dwóch kilometrów niecodziennym brukiem czekała lampka noworocznego szampana. Wciąż mgłą spowici, idąc wzdłuż żelbetonowej ostrogi falochronu przeciwsztormowego, dotarliśmy do piaszczystej Mierzei Messyńskiej, oddzielającej wody jeziora od Zatoki Gdańskiej Morza Bałtyckiego. Jak wieść gminna niesie, w XIX wieku rozbił się w tym miejscu żaglowiec "Messina" - stąd właśnie nazwę wywiedziono. Ale dość już tych bajań - ruszamy na plażę! Cóż za atrakcja - możecie się zdziwić, słuchacze drodzy moi. Ano, nierzadko się wszak zdarza spacer plażą? lodową. Cieniutka tafla lodu opatula piasek - miejscami tak mocna, iż wytrzymuje nasze ciężkie stąpnięcia, miejscami załamująca się delikatnie pod naporem buta. Morze, pokryte drobnym śryżem, nieśmiało szumi spod zimowej pierzyny. Gdzie nie spojrzeć - rozległa biało-brunatna przestrzeń. Czy monotonna? Sami powinniście się przekonać: niekiedy iście kryształowa, niekiedy kryjąca głębokie śnieżne rozpadliny; czasem poprzetykana źdźbłami traw, czasem urozmaicona porzuconymi przez morskie fale konarami drzew. Nie wspominając o chrzęszczących pod stopami muszelkach różnej barwy i kształtu, czy bryłkach bursztynu... O, szczęśliwy ten, kto znajdzie żywiczny skarb Bałtyku! Jak również powodów do smutku nie miał ten, kto znał odpowiedź na choć jedno pytanie z quizu o Włoszech, który został przygotowany przez Księdza. Co było nagrodą tym razem - niech pozostanie tajemnicą...
Brzeg morza doprowadził nas do rezerwatu Mewia Łacha. Tam... czy uwierzycie? Otóż w tamtej okolicy powinna być wieża widokowa. Powinna być - ale nie było. Ni widu, ni słychu. Czy ścieżkę zasypało, czy wieża ukryła się w drzewnej gęstwinie, czy też może znowu sprawka rzeczonego zimostwora? Nie wiadomo. Zadowoliliśmy się zatem wejściem na punkt widokowy, skąd szybko przepędziły nas podmuchy mroźnego wiatru. Skręciliśmy w las i ruszyliśmy wzdłuż Przekopu Wisły do Świbna. I wydawać by się mogło, że to już koniec mojej opowieści... I tak by zapewne było, gdyby nie to, że... autobus uciekł nam sprzed nosa. Na zakończenie rajdu mieliśmy zatem kolejny dylemat: czy iść w stronę Komarów, czy też w stronę Przegaliny? A może po prostu zostać na przystanku? Problem został rozwiązany większością głosów, jak na ustrój demokratyczny przystało. Tak czy owak, po upływie 40 minut zmęczonych rajdowiczów już wiózł do Gdańska autobus czerwony...
Anna Dampc



