DA "Na Czarnej"

Opis rajdu


Nazwa rajdu:Nie bez Mewiej Łachy
Rajd nr:129
Data:2010-02-06
Trasa:Sztutowo - Stegna - Jantar - Mikoszewo - rez. Mewia Łacha - Mikoszewo
[km]25


ARCHIWALNA RELACJA:

Nie bez Mewiej Łachy



129 rajd DA rozpoczął się przed kasami PKS w Gdańsku. Było nas siedmioro. Pierwszym etapem było dostanie się do Sztutowa. Podróż autobusem PKS trwała około półtorej godziny. Czas spędzony w autokarze na rozwiązywaniu obowiązkowego rajdowego quizu oraz na beztroskich rozmowach o wszystkim minął tak szybko, że niewiele brakowało abyśmy przegapili docelowy przystanek. Na miejscu byliśmy około godziny dziesiątej.
Chwila na słowo wstępne organizatora i ruszyliśmy na północ, w stronę lasu. Dochodząc do jego skraju postanowiliśmy zagłosować czy w dalszą część wędrówki, na zachód w stronę Stegny, udamy się spokojnym lasem czy smaganą batem lodowego wiatru plażą. Bezwzględną większością głosów wybrano las. Chociaż sam nie byłem wtedy zadowolony z tej decyzji - chciałem jak najszybciej ujrzeć może i plażę zimową porą - jednak z perspektywy późniejszych doświadczeń tamtego dnia muszę stwierdzić, iż decyzja była właściwa.
Zimowy las okazał się niezwykle urokliwy. Przykryte śniegiem bezlistne konary drzew, tropy leśnych zwierząt pozostawione na śniegu, na swój sposób napawały mnie spokojem, pozwalały poczuć harmonię z naturą. Podczas krótkich postojów odzywała się wszechogarniająca cisza, która w trakcie marszu była zagłuszana szelestem przemierzanych przez wędrowców połaci śniegu.
Niestety zachwyt nad zimowym krajobrazem z każdym przebytym kilometrem ustępował uczuciu zimna i zmęczenia. Lekarstwem na to miały być dłuższe postoje i posiłki na łonie natury, jednak szybko okazało się, że po takim odpoczynku jeszcze trudniej było ruszyć dalej. Tutaj wsparciem okazali się pozostali uczestnicy rajdu: nic tak nie pozwala zapomnieć o niedogodnościach jak rozmowy. To one sprawiały, że nawet nie wiedzieliśmy kiedy kolejne kilometry były za nami. Tak też doszliśmy do granic rezerwatu Mewia Łacha.
Udaliśmy się w stronę plaży. Morze przywitało nas raczej chłodno. Wiejący zimny wiatr i grząski śnieg jednakże nie były w stanie nikogo zniechęcić do dalszej podróży: plażą wzdłuż granic rezerwatu w stronę Wisły. Otaczające nas widoki osładzały nam gorycz zmęczenia. A kiedy i one już nawet nie wystarczały, z pomocą przyszedł na szczęście czas rozstrzygnięcia quizu, w którym nagrodami były słodkie delicje. Tak posileni podążyliśmy w kierunku autokaru, odjeżdżającego za pięć siedemnasta z Mikoszewa, który zabrał nas z powrotem do Gdańska, gdzie zostaliśmy nagrodzeni satysfakcją z ukończenia rajdu.

Artur Maurin



Copyright © 2007 DA "Na Czarnej"
23326